Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dress. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dress. Pokaż wszystkie posty
INTERNET, LAPTOP, KOMPUTER
OCTOBER 21, 2014



W środę po długich oczekiwaniach w końcu doczekam się mojego laptopa, mojego własnego laptopa. Przypomnę tylko, że podczas moich urodzin mój laptop został kompletnie zniszczony i aktualnie nadaje się jedynie do słuchania muzyki o ile głośnik danego dnia zechce zadziałać. Uwierzcie,że bardzo ciężko się funkcjonuje w dzisiejszych czasach bez własnego komputera. Jest to swego rodzaju brak danej przestrzeni. Istniejemy w internecie już powoli na równi z rzeczywistym życiem. Chociaż nie jestem specjalnie uzależniona od internetu, to jednak komputer jest mi potrzebny nie tylko do pracy, ale również i nauki.Jutro z samego rana jadę do rodzinnego miasta, gdzie mam do załatwienia kilka spraw, a do tego późnym popołudniem wybieram się na mecz siatkarzy. Czas na kolejny wywiad, a tak poza tym to muszę sobie kupić porządny dyktafon. Jeszcze na dziś mam zaplanowane jedne zdjęcia z R,. a więc jak widzicie zaczynam działać i wracam do "gry".  Poniższe zdjęcia zrobiliśmy tydzień temu przed meczem. Zdjęcia niesamowicie mi się spodobały, ale też nie tylko mi. Dziewczyna, która je robiła, po opublikowaniu jednego z moich zdjęć dostała propozycję współpracy przy robieniu zdjęć ślubnych itp. :)))


WHITE DRESS
September 08, 2014





(Sukienka: Second Hand.
 Pictures: Roksana Bibiela )

Jak już wspomniałam dwa dni temu, bardzo lubię owoce. Mam to szczęście, że mieszkałam w domu, gdzie miałam je na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło tylko zejść do ogrodu, a jedynym problemem jaki miałam, to od którego drzewa czy krzaku mam zacząć. Jestem niewyobrażalnie wdzięczna dziadkowi, że utrzymuje mimo swojego wieku nadal ogród i pole. Kocham głównie wakacje za to, że dostępność owoców jest tak duża. Zaczynając od czerwca z truskawkami, a kończąc pod koniec września na przepysznych winogronach. I ponownie pojawia się tu cudowna postać mojego dziadka, który od wielu, wielu lat utrzymuje i dba o krzew z winogronami. Wczoraj oglądałam program, w którym to przedstawiali projekt dla malutkich dzieci, które nie mają styczności z naturą. Mamy takie czasy, gdzie nawet muszą powstawać takie projekty. Rozmawiając z przyjaciółką na ten temat doszłyśmy wspólnie do wniosku, że nie miałyśmy dnia nudy w swoim dzieciństwie. Wychodziłam z samego rana i wracałam na obiad, by tuż po zjedzeniu posiłku znowu wyjść się pobawić ze znajomymi. Duża liczba dzieciaków zbierała się na moim placu i zaczynaliśmy grać na boisku w rożne gry zespołowe,w piłkę nożną,  raz była to siatkówka, a raz koszykówka. Zabawne jest to, że nikt wtedy nie myślał, by zostać w domu i siedzieć przed telewizorem czy komputerem, bo na dworze jest za ciepło, za duszno, za bardzo słońce świeci... każdy stawiał na dobrą zabawę. Serce mnie boli, jak widzę, że moje młodsze rodzeństwo spędza czas jedynie na grach, ale na komputerze. Są tylko trochę usprawiedliwieni, gdyż, gdy ja byłam małym dzieciakiem , to na „mojej ulicy” było wiele osób w tym samym lub podobnym wieku, więc nie byłam skazana na samotność. Teraz mamy niż demograficzny i dzieciaków jest po prostu mniej, ale to przecież nie oznacza, że rodzic nie może wyjść z dzieckiem, prawda?:) Przechodząc do zdjęć, to podczas ich robienia miała miejsce zabawna historia. W czasie gdy R. starała się mnie jakość ustawić do zdjęć, przeszkadzał nam chłopak na rowerze przejeżdżając co chwilę koło nas i śpiewając różne piosenki. Następnie przystanął i postanowił się oświadczyć, co wywołało falę śmiechu z mojej strony, co widać na jednym ze zdjęć :)


 HEJ, WESELE !









 I już po...! Tyle przygotowań, tyle stresu, latania, załatwiania... W moim domu w tym roku święta Wielkanocne nie były najważniejsze. W tym samym czasie mój starszy brat wziął ślub. Dwudniowe wesele dało mi nieźle popalić. Nie czuję nóg. Aktualnie siedzę ze stopami w misce pełnej wody, by jakoś się doprowadzić do ładu i składu. Niezapomniane emocje, wrażenia. Coś pięknego. Nie spodziewałam się, że to wszystko tak się potoczy, a za parę miesięcy zostanę ciocią. Jako siostra pana młodego brałam udział we wszystkich zabawach,bawiłam się ze wszystkimi gośćmi plus można powiedzieć, że od czasu do czasu zastępowałam starościnę. Ostatecznie dwukrotnie welon przywędrował w moją stronę... czyżby los chciał mi coś powiedzieć?  Już nie mogę się doczekać zdjęć od fotografa, który towarzyszył nam przez całą imprezę plus oczywiście samego filmu :)


 

 Mój kolejny brat :)


Sukienka: Mohito
Ramoneska: Reserved
Buty: No name




 Hello March


Ograniczający czas nie pozwala na "sesje" , a nie chcę przecież zaniedbywać bloga i dodawać posty raz na dwa tygodnie, bo to jest stanowczo za mało, postanowiłam dodawać również zdjęcia, które sama sobie zrobię. Nie jest to szczyt marzeń, no, ale jakoś trzeba sobie w życiu radzić. Jak to mówią, jak nie drzwiami , to oknami  :)) Tak zmieniając umiejętnie temat, obudziłam się dziś z bardzo dziwnym uczuciem. Poczułam zapach lata, ale takiego prawdziwego lata.  Już nieraz wspominałam, że bardzo lubię, gdy promienie słoneczne przedzierają się przez okno i budzą mnie nad ranem. Dziś było tak samo, ale towarzyszyło temu również uczucie jakiejś pustki. Czuje jakby moje życie biegło według jakiegoś schematu, a ja tak bardzo lubię spontanicznie działać. Nagłe wyjazdy, podróże, imprezy całkowicie nieplanowane, szybkie podejmowanie decyzji, to jest właśnie to co lubię. I ostatnio coś nic takiego się nie dzieje, żadnego zwrotu akcji.Zobaczymy co przyniesie mi druga połowa marca. Która stylizacja przypadła Wam najbardziej do gustu? :)


Torba: Zara, Spodnie i bluzka : Reserved, Buty: Sinsey

 Spodnie, Kurtka: Reserved, Bluzka: H&M, Buty: No name,


Kurtka: Reserved, Sukienka: No name, Torba: Zara, Buty: Sinsey
Pink Jacket

 


Jest i on, Mój drugi ukochany miesiąc w roku właśnie nastał. Grudzień, bo to właśnie o tym miesiącu mowa trwa już dwa dni, a ja jestem niesamowicie szczęśliwa widząc jak wszystko wkoło zmienia się w jedno wielkie świąteczne miasto. Jeszcze brakuje tylko śniegu i będzie idealnie. Jestem jedną z tych osób , które nad życie kochają święta i cały ten szum wokół Bożego Narodzenia. Zostało to we mnie z czasów dzieciństwa, gdzie święta były dla nas magicznym przeżyciem. Wspólna kolacja, co nie zdarza się normalnie w ciągu roku, prezenty, choinka, kolędy i wiele innych tradycji.

Jednak chciałabym dodać jeszcze stylizację, która może i była robiona na niesamowitym mrozie, ale wydaje mi się, że po mnie tego na pewno nie widać :) Uwierzcie mnie, że zmarzłam niemiłosiernie. Kurtka w tej stylizacji jest głównym elementem. Dlaczego różowa? Hmm tak już wyszło przypadkowo. Ożywiła cały strój i dodała pewnego charakteru. Szkoda, że buty, które miałam na sobie nie są bardziej widoczne, bo one to dopiero dały "czadu". No i tak jak to wspominałam, przy wcześniejszym wpisie. Ścięłam włosy i szczerze, to na żywo wyglądają na jeszcze krótsze! Ale mam w planach pewną sesję, do której musi dojść i wtedy to już na pewno będzie widać idealnie włosy :)

  Power flower! :)


Kolejny dzień z Panną R za mną. Czy ja już wspominałam, że bardzo, ale to bardzo lubię jak to właśnie R. robi mi zdjęcia? :) Współpraca nasza kwitnie. Ona jest zadowolona, że ma tak "cudowną" modelkę ( piszę z ironią oczywiście), a ja jestem przeszczęśliwa gdy widzę efekty naszej pracy. Już nawet nie myśląc o blogu, to przecież zawsze jakaś fajna pamiątka i cudownie spędzony razem czas. Jakie plany na najbliższe godziny i dni? Właśnie zbieram się do A. na wspólne ćwiczenia i też mam w planach pobiegać troszkę. Jutro zaraz po pracy jadę do Jastrzębia na mecz, w środę spotykam się ze znajomymi z pracy, a w czwartek wracam do domu na parę dni. W między czasie muszę ogarnąć sprawy związane z nauką, bo się troszkę tego nazbierało i napisać pytania do wywiadu z siatkarzem, który w świecie siatkówki jest bardzo znany, ale od dłuższego czasu nie ma w mediach nic na jego temat. Już nie mogę się doczekać!

Co do mojego stroju ze zdjęć. Sukienkę kupiłam w zwykłym butiku we Wrocławiu i cena może Was zszokować, bo kosztowała zaledwie 15zł!!! Buty jak i płaszcz również nie posiadają marki. Płaszcz był już prezentowany na blogu i wiecie, że został zakupiony w Tesco i jest marki F&F. Buty to łup z wyprzedaży w zwykłym sklepie obuwniczym. Swoją drogą zauważyłam, ze tego typu buty pasują dosłownie do wszystkiego :)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...