Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fun. Pokaż wszystkie posty
MISTRZOSTWO ŚWIATA SIATKARZY
September, 2014





Przedwczoraj wieczorem po godzinie 23:00 zakończyła się przepiękna historia, która rozpoczęła się z początkiem września. Fani sportu pewnie wiedzą o czym mowa. Zakończyły się Mistrzostwa Świata w siatkówce, a Polscy siatkarze zostali MISTRZAMI ŚWIATA. Czuję się jakby ktoś właśnie sprowadził mnie na ziemie. Przez ostatnie trzy tygodnie starałam się układać grafik w pracy, tak bym mogła oglądać mecze Polaków i udało się zobaczyć wszystkie plus wybrać się na hale obserwować mecz Brazylia- Rosja, a także Niemcy- Canada oraz najważniejszy mecz, czyli FINAŁOWE SPOTKANIE. Miałyśmy nosa, by kupić bilet w kwietniu. Teraz na moich oczach spełniło się największe marzenie. Nawet sobie nie wyobrażacie co czuje. Od paru lat kibicuję i śledzę poczynania siatkarzy, ale nawet mi się nie śniło, że Mistrzostwa zostaną rozegrane w Polsce, a do tego Polska zagra w finale i go wygra, a ja będę na trybunach jedną z 13 tysięcy szczęśliwych osób. Wydarzyło się tyle fantastycznych rzeczy w czasie tych Mistrzostw. Chciałabym je wszystkie opisać, ale myślę, że pozostawię to po prostu dla siebie. Łzy szczęścia leciały wczoraj, leciały po meczach decydujących i chwilach nerwowych. Niesamowita radość w strefie kibica, gdzie fani się gromadzili i wspierali „Naszych”. Wspólne kibicowanie i okazywanie sympatii mimo że się nie znamy. Łzy lecą nawet teraz, na samą myśl, że to już się skończyło. Już nie będzie powrotu z pracy o 19:00 szybki prysznic, jedzenie do torebki i czym prędzej pod Spodek.  Moje imprezowanie trwało do 6:00 rano! Za co dziękuje znajomym, którzy ze mną byli i przeżywali te piękne chwile.  Czas wrócić powoli do rzeczywistości, chociaż będzie to bardzo trudne. Mamy niesamowite pamiątki w postaci zdjęć i filmików. Jak już je będę miała i będą nadawać się do publikacji, to nie omieszkam ich pokazać:) Aktualnie mam tylko parę zdjęć, a nie chcę czekać z publikacją, więc nacieszcie się tą ilością :)) Mistrzostwo świata nie zdobyli tylko siatkarze, ale i wszyscy kibice, którzy tak pięknie wspierali nie tylko naszych siatkarzy, ale też wypełniali hale podczas gdy grały inne drużyny. Mistrzostwo świata należy się za organizację oraz za genialne otwarcie jak i zakończenie imprezy. Oby więcej takich imprez w naszym kraju.


 HEJ, WESELE !









 I już po...! Tyle przygotowań, tyle stresu, latania, załatwiania... W moim domu w tym roku święta Wielkanocne nie były najważniejsze. W tym samym czasie mój starszy brat wziął ślub. Dwudniowe wesele dało mi nieźle popalić. Nie czuję nóg. Aktualnie siedzę ze stopami w misce pełnej wody, by jakoś się doprowadzić do ładu i składu. Niezapomniane emocje, wrażenia. Coś pięknego. Nie spodziewałam się, że to wszystko tak się potoczy, a za parę miesięcy zostanę ciocią. Jako siostra pana młodego brałam udział we wszystkich zabawach,bawiłam się ze wszystkimi gośćmi plus można powiedzieć, że od czasu do czasu zastępowałam starościnę. Ostatecznie dwukrotnie welon przywędrował w moją stronę... czyżby los chciał mi coś powiedzieć?  Już nie mogę się doczekać zdjęć od fotografa, który towarzyszył nam przez całą imprezę plus oczywiście samego filmu :)


 

 Mój kolejny brat :)


Sukienka: Mohito
Ramoneska: Reserved
Buty: No name




 Hello March


Ograniczający czas nie pozwala na "sesje" , a nie chcę przecież zaniedbywać bloga i dodawać posty raz na dwa tygodnie, bo to jest stanowczo za mało, postanowiłam dodawać również zdjęcia, które sama sobie zrobię. Nie jest to szczyt marzeń, no, ale jakoś trzeba sobie w życiu radzić. Jak to mówią, jak nie drzwiami , to oknami  :)) Tak zmieniając umiejętnie temat, obudziłam się dziś z bardzo dziwnym uczuciem. Poczułam zapach lata, ale takiego prawdziwego lata.  Już nieraz wspominałam, że bardzo lubię, gdy promienie słoneczne przedzierają się przez okno i budzą mnie nad ranem. Dziś było tak samo, ale towarzyszyło temu również uczucie jakiejś pustki. Czuje jakby moje życie biegło według jakiegoś schematu, a ja tak bardzo lubię spontanicznie działać. Nagłe wyjazdy, podróże, imprezy całkowicie nieplanowane, szybkie podejmowanie decyzji, to jest właśnie to co lubię. I ostatnio coś nic takiego się nie dzieje, żadnego zwrotu akcji.Zobaczymy co przyniesie mi druga połowa marca. Która stylizacja przypadła Wam najbardziej do gustu? :)


Torba: Zara, Spodnie i bluzka : Reserved, Buty: Sinsey

 Spodnie, Kurtka: Reserved, Bluzka: H&M, Buty: No name,


Kurtka: Reserved, Sukienka: No name, Torba: Zara, Buty: Sinsey

 Black and White!



Za oknem świeci przepiękne słońce, a w powietrzu czuć wiosnę! Cudowne jest to, że to nie są słowa rzucane na wiatr, a faktycznie ją czuć! Dzisiaj obudziły mnie przepiękne promienie słoneczne, a gdy idę do pracy słyszę, jak ptaszki śpiewają i to chyba jest główny zwiastun, że właśnie wiosna idzie i jakiekolwiek mrozy nam już na pewno nie grożą! Czyż to nie jest wspaniała wiadomość! Urodzona jestem w czerwcu, więc, co jak co, ale najlepiej czuje się w letnie dni. I nawet gdy pojawiają się problemy w moim życiu, to w tak piękny słoneczny dzień, potrafię o tym choć na chwilkę zapomnieć :) I dzisiaj jest również ten dzień,kiedy postanowiłam wrócić do mojego ukochanego biegania. Kiedyś doszłam już do takiego momentu, że potrafiłam przebiec 30-40 minut bez żadnego zatrzymywania się, ale szybko widząc efekty przestałam biegać, plus pojawiła się przeprowadzka do Wrocławia i tak jakoś zaprzestałam moich "treningów". Również nagle Wrocław wybił mi z głowy jakiekolwiek zasady żywieniowe, które stosowałam przez prawie dwa lata. Do czerwca zostały 4 miesiące, a więc czas się wziąć za siebie, zacisnąć pasa i pokazać,a  raczej udowodnić samej sobie, że też potrafię!  Może pomyślę o tym, by publikować jakieś moje efekty, czy coś w tym rodzaju:)

Jeśli chodzi o zdjęcia, to przychodzę do Was ze zdjęciami jeszcze z Rzeszowa. Nowe pojawią się w niedziele, mam nadzieję, że tak jak to zawsze bywa, mój dzień z Roksanką, jak zwykle będzie niesamowicie owocny w zdjęcia. Może nawet już w czwartek uda się coś pokombinować! Na pewno biorę się za częstsze dodawanie postów, to mogę obiecać! :) Co do mojej "stylizacji", to wszystko jest upolowane na wyprzedażach, w sumie ostatnio dość nieźle się obkupiłam, a pracując w jednej z marek odzieżowych, nie trudno o szaleństwo zakupowe :)



 Przed wczoraj przeżyłam jeden z najlepszych dni w moim życiu. Może się wam wydawać, to dość głupie, że wyjazd na mecz siatkówki do Rzeszowa był takim dniem, ale tak było. Mam wrażenie, że uczestniczyłam w jakimś bardzo, ale to bardzo ważnym wydarzeniu. Wyjazd był totalnie spontaniczny, w ogóle nie brałam pod uwagę tego, że znajdę się właśnie w tym mieście na meczu ! Moja ukochana drużyna, której kibicuje już ładne pare lat, właśnie osiągnęła kolejny sukces i zapisała się w kartach historii. Zacznijmy od tego, że po raz pierwszy w historii polskiej siatkówki, dwie Polskie ekipy walczyły ze sobą o wejście do finału ligi mistrzów. Udało się to mojej drużynie- Jastrzębski Węgiel pokonał Resovie i to właśnie,Jastrzębianie polecą do Turcji walczyć o trofeum!

Jechałam tam wraz z R. na całkowitym spontanie, bez biletów na mecz. Gdy stałyśmy w niesamowicie długiej kolejce, byłyśmy wręcz przekonane, że nie zdołamy ich zakupić. Z pomocą przyszedł najpierw jeden z siatkarzy, ale ostatecznie, mimo że kupiłyśmy bilety, weszłyśmy z klubem kibica naszej drużyny i sprzedałyśmy je przypadkowo napotkanym osobom. Był to jeden dzień, a tyle się wydarzyło w ciągu tego dnia, że aż trudno mi w to uwierzyć, że w ciągu 24h można tyle zrobić i "osiągnąć". Poznałyśmy tylu fantastycznych ludzi, którzy wymienili się z nami kontaktami.  Może dlatego, to było dla mnie coś "wielkiego", gdyż to był mój pierwszy mecz od 4 lat, na którym nie byłam "dziennikarzem", a kibicem! Z tego miejsca dziękuje R. za tak wspaniałą przygodę, oby takich więcej! :)


 

Trochę spóźniłam się z tą notką, bo wypad do Opola był jakieś dwa tygodnie temu, ale włąsnie teraz, gdy nie mam żadnych zdjęć, a mój wspaniały fotograf obija się nadal w rodzinnej atmosferze postanowiłam, że relacja z mojego wypadu do Opola, będzie najlepszym wyjściem. Do Opola wybrałam się z Anną do Olgi :) Ania i Ola są siostrami, a ja znam się z nimi 21 lat! To się nazywa znajomość:)  Bardzo długo kombinowałyśmy nad terminem, nie szło się w ogóle zgrać, bo ciągle albo studia, szkoła, albo praca. W końcu się udało. I powiem Wam, że Opole zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie spodziewałam się zbyt wiele, a zobaczyłam naprawdę ładne miasto. Znowu, gdy jechałam do Wrocławia, to oczekiwałam wiele, a w sumie się zawiodłam. Koniecznie muszę wrócić do tego miasta w okresie, gdy będzie cieplej, a kurtka zimowa nie będzie przeszkadzać w ruchach :)

Tak troszkę od strony historycznej, to Opole Od 1950 r. jest stolicą województwa opolskiego. Opole jest położone w południowo-zachodniej Polsce, na obszarze Niziny Śląskiej nad rzeką Odrą. Pod względem administracyjnym, Opole jest stolicą województwa opolskiego oraz miastem na prawach powiatu. Do roku 1945 znajdowało się jednak w obrębie Niemiec, a do 1950 r. na terenie województwa śląskiego. Najbardziej żałuję, że nie udało się zobaczyć tego miasta nocą, położyć się nad Odrą i tak po prostu odpoczywać, ale na to przyjdzie czas, gdy temperatura będzie na to pozwalała. Wiele nie zobaczyłam, gdyż było zimno i po zobaczeniu głównej części miasta, jedynym naszym pragnieniem było to, by ściągnąć kurtki w jakimś ogrzewanym miejscu :)



Baby Blue 
 



Siedzę i głowię się nad fenomenem podrywu. Zastanawiające jest to, że bardzo, ale to bardzo łatwo jest dać drugiej osobie nadzieję, wysłać "sygnał", co ostatecznie spowoduje, że ta druga strona, a najczęściej jest to kobieta, zaczyna podświadomie myśleć i myśleć, a następnie kończy się to dla niej źle, gdyż ma z powodu niedomówień złamane serce. Dlaczego nie może być ten cały proces o dużo prostszy, a co najważniejsze przejrzysty, klarowny. Czemu nie możemy odstawić gierek na bok i powiedzieć , co się czuje? Odpowiedzi jest kilka, ale ja znam jedną najważniejszą. Strach, strach przed odmową, przed usłyszeniem nie tego, czego oczekiwaliśmy, powoduje paraliż w nas i często  "miłość" przechodzi nam obok nosa.Często też jest tak, że mówimy: "chciałabym wiedzieć na czym stoję, wolę usłyszeć odmowę, niż żyć w nieświadomości". Teraz jednak rodzi się pytanie , czy aby faktycznie jesteśmy na tyle silne (silni), by przyjąć do wiadomości odmowę?

No, ale już dość tych miłosnych rozważań. Mimo, że pierwszy śnieg już dawno spadł, to ja niestety nie załapałam się na scenerię zimową. Nawet moge powiedzieć, że z przyjemnością ściągałam płaszcz do zdjęć, bo było dość "ciepło". Troszkę martwi mnie ta pogoda, bo do świąt zostało jakieś dwa tygodnie, a tu nadal nie ma tej atmosfery świątecznej. Brakuje tego śniegu, bo co jak co, ale galerie handlowe starają się jak mogą, by wprowadzić bardzo świąteczny nastrój. Co do mojej stylizacji, to jak widać po zdjęciach główną rolę odgrywa niebieska kurtka. Szukałam jej bardzo długo i nareszcie jest w moim posiadaniu, co bardzo mnie cieszy. Już rok temu na nią polowałam, ale była wręcz niedostępna. Chciałabym Was również poinformować, że do mojego teamu blogowego dołączy osobą, która będzie odpowiedzialna za niesamowite teksty na temat zdrowia, wszelkie porady itp. Bądźcie czujni :)


Pink Jacket

 


Jest i on, Mój drugi ukochany miesiąc w roku właśnie nastał. Grudzień, bo to właśnie o tym miesiącu mowa trwa już dwa dni, a ja jestem niesamowicie szczęśliwa widząc jak wszystko wkoło zmienia się w jedno wielkie świąteczne miasto. Jeszcze brakuje tylko śniegu i będzie idealnie. Jestem jedną z tych osób , które nad życie kochają święta i cały ten szum wokół Bożego Narodzenia. Zostało to we mnie z czasów dzieciństwa, gdzie święta były dla nas magicznym przeżyciem. Wspólna kolacja, co nie zdarza się normalnie w ciągu roku, prezenty, choinka, kolędy i wiele innych tradycji.

Jednak chciałabym dodać jeszcze stylizację, która może i była robiona na niesamowitym mrozie, ale wydaje mi się, że po mnie tego na pewno nie widać :) Uwierzcie mnie, że zmarzłam niemiłosiernie. Kurtka w tej stylizacji jest głównym elementem. Dlaczego różowa? Hmm tak już wyszło przypadkowo. Ożywiła cały strój i dodała pewnego charakteru. Szkoda, że buty, które miałam na sobie nie są bardziej widoczne, bo one to dopiero dały "czadu". No i tak jak to wspominałam, przy wcześniejszym wpisie. Ścięłam włosy i szczerze, to na żywo wyglądają na jeszcze krótsze! Ale mam w planach pewną sesję, do której musi dojść i wtedy to już na pewno będzie widać idealnie włosy :)


Another Gold Pants 



Kolejny post ze złotymi elementami. Ponownie to spodnie grają tutaj główną rolę. Zdjęcia są jedynie trzy, gdyż większość z nich po prostu nie zadowalało mnie na tyle, by je opublikować :) Zdjęcia zostały zrobione już jakiś czas temu, a same spodnie zakupione rok temu w grudniu. Jakie było moje zdziwienie, gdy przy kasie zapłaciłam za nie jedynie 30 zł. Już powoli się do tego przyzwyczajam, że jestem mistrzem kupowania w promocyjnych cenach. Znajomi, którzy wiedzą za ile kupuje ciuchy z sieciówek, są pod wrażeniem i ciągle pytają, jak ja to robię, a ja sama nie wiem :)

Dziś oprócz meczu, czekają mnie zdjęcia stylizacji z Roksaną oraz Dominiką. Będzie się działo. I chciałabym wam się jeszcze pochwalić, że koło Galerii Katowickiej stoi przepiękna duża choinka, która jest nawet większa niż ta, która co roku stoi na rynku we Wrocławiu. Cudownie jest! Mam też dla Was pewną informację. Obcięłam włosy i to bardzo! W następnym poście zobaczycie moją zmianę, która była totalnie zrobiona na spontanie!:) 



Zmiany!




Coś się zaczyna i coś się kończy. Po czterech latach prowadzenia własnej strony o tematyce siatkarskiej byłam zmuszona do jej usunięcia. Czuję się jakby jakaś cząstka mnie została totalnie zniszczona. Wyobraźcie sobie, że to było moje "dziecko", które aktualnie miało cztery latka. Niestety ciągły brak czasu,a także brak odpowiedniej osoby, która zajęła by się portalem od strony technicznej, zmusiło mnie do podjęcia takiego właśnie kroku. Dzięki stronie wchodziłam na mecze jako dziennikarz, a do tego udało mi się uczestniczyć w takich imprezach jak Memoriały wszelkiego rodzaju, czy też Liga Światowa oraz Puchar Polski. Jednak największym sukcesem było otrzymanie akredytacji dziennikarskiej na Mistrzostwa Europy, na której ostatecznie nie mogłam się pojawić. Strona dała mi dużo możliwości, jednak do tej pory twierdze,że nie wykorzystałam w pełni jej potencjału.

Aktualnie nie rezygnuję z tego, bo to jest moja pasja. Kocham to robić i tak łatwo nie odpuszczam. Już mam nową redakcję, wywiady w przygotowaniu, a kolejne mecze przede mną. Jednak już nie prowadzę własnej strony. Cieszę się jednak, że miałam taką możliwość, że poznałam wszystkie sprawy z prowadzeniem strony od "kuchni". Dzięki stronie poznałam wielu wspaniałych i fantastycznych ludzi. Mam nadzieję,że w nowej redakcji odnajdę "swoje" miejsce :)


 
Coming soon!!!:) 

Jedno zdjęcie z dzisiejszego dnia. Więcej zdjęć dostanę dopiero w poniedziałek, ale już teraz chciałam się Wam pochwalić kolejnym dziełem Roksany, która jest mistrzem moim. Uwielbiam jak to własnie Ona robi mi zdjęcia. Przed nią to się potrafię jakoś wyluzować i totalnie przed obiektywem aparatu być sobą. Kochani,czekają na mnie znajomi, więc uciekam. Na większa porcję zdjęć zapraszam w poniedziałek :)
 
Człowiek bez pasji, nie wie jak żyć!


Tym razem nie będzie o modzie, a o mojej pasji, bo tego to już dawno tutaj nie było. Ludzie fascynują się przeróżnymi "rzeczami", ja natomiast, co pewnie wielu z Was wie, że moją pasją jest sport, a dokładniej to siatkówka. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Jak to się w moim przypadku zaczęło? Wszystko dzięki mojemu tacie, który pewnie nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, jak bardzo jestem mu za to wdzięczna. Pewnego dnia, a dokładniej było to w 2006 roku tata podszedł do mnie i powiedział mi, że siatkarze grają na Mistrzostwach perfekcyjnie i wygrywają każdy mecz 3:0. Na początku pomyślałam, że co mnie to interesuje, ale po chwili stwierdziłam, że chcę zobaczyć kolejny ich mecz. Kolejne spotkanie naszych siatkarzy odbywało się o 4:00 rano i grali z Kanadą. Wstałam. Zobaczyłam. Zakochałam się. Od tej pory nie zaczęłam się tym interesować. Po miesiącu, gdy wszystko odnośnie reprezentacji ucichło, zabrakło mi tych emocji i postanowiłam pojechać na mecz ligowy. Po wejściu na halę i usłyszeniu kibiców, wiedziałam, że to jest moje miejsce. A jak zaczęłam pisać dla portali siatkarskich i jak to się stało,że wchodzę na mecze jako prasa,opowiem innym razem :)

Co takiego jest fascynującego i niesamowitego w tym właśnie sporcie? Walka jaką pokazują nasi siatkarze/siatkarki jest niewyobrażalna. Siła i ambicją jaką wkładają w każdą akcję jest do pozazdroszczenia. Ich można nazwać 100% sportowcami. Poświęcają swoje zdrowie dla jednego punktu, by tylko to właśnie ich drużyna wygrała mecz. Te emocje, które panują na hali są niesamowite. Może się Wam wydać to dziwne, ale na hali czuję się jak ryba w wodzie. Tam na te parę godzin zapominam o codziennych problemach i mogę skupić się na czymś innym. Mimo, że nie chcę wiązać moje przyszłości z dziennikarstwem, to jednak praca w klubie jak najbardziej jest dla mnie :)

  Power flower! :)


Kolejny dzień z Panną R za mną. Czy ja już wspominałam, że bardzo, ale to bardzo lubię jak to właśnie R. robi mi zdjęcia? :) Współpraca nasza kwitnie. Ona jest zadowolona, że ma tak "cudowną" modelkę ( piszę z ironią oczywiście), a ja jestem przeszczęśliwa gdy widzę efekty naszej pracy. Już nawet nie myśląc o blogu, to przecież zawsze jakaś fajna pamiątka i cudownie spędzony razem czas. Jakie plany na najbliższe godziny i dni? Właśnie zbieram się do A. na wspólne ćwiczenia i też mam w planach pobiegać troszkę. Jutro zaraz po pracy jadę do Jastrzębia na mecz, w środę spotykam się ze znajomymi z pracy, a w czwartek wracam do domu na parę dni. W między czasie muszę ogarnąć sprawy związane z nauką, bo się troszkę tego nazbierało i napisać pytania do wywiadu z siatkarzem, który w świecie siatkówki jest bardzo znany, ale od dłuższego czasu nie ma w mediach nic na jego temat. Już nie mogę się doczekać!

Co do mojego stroju ze zdjęć. Sukienkę kupiłam w zwykłym butiku we Wrocławiu i cena może Was zszokować, bo kosztowała zaledwie 15zł!!! Buty jak i płaszcz również nie posiadają marki. Płaszcz był już prezentowany na blogu i wiecie, że został zakupiony w Tesco i jest marki F&F. Buty to łup z wyprzedaży w zwykłym sklepie obuwniczym. Swoją drogą zauważyłam, ze tego typu buty pasują dosłownie do wszystkiego :)


 
Jesień, jesień, jesień!:) 


Po bardzo długich dwóch dniach dla mnie, mogę nareszcie w spokoju napisać cokolwiek na blogu. Nocka w pracy dała mi w kość, a do tego malutkie problemy rodzinne. Dziś po pracy udało mi się spotkać z dziewczyną, która obiecała nawiązać ze mną "współpracę" odnośnie zdjęć na bloga, a więc teraz możecie się spodziewać lepszej jakości:) Oczywiście oprócz samych zdjęć, to mam też oczywiście okazję oczywiście pobyć z R.

Jak to jest możliwe, że plany, moje plany mogą zmieniać się w ciągu paru minut. Jestem chyba dziwnym typem człowieka, który nie tyle, że nie wie czego chce, a za dużo chce! Dziwnie to brzmi :" Za dużo" "Za dużo", ale w dobrym znaczeniu tych słów, czyli chciałabym studiować przynajmniej trzy kierunki, mam trzy prace marzeń, jak nie więcej, chcę uczyć się języków, a do tego jeszcze chciałabym zwiedzać świat, a do tego założyć rodzinę, czy to nie jest za dużo jak na jedną osobę? :) Chyba faktycznie za dużo biorę na swoje barki!


"W życiu bo­wiem is­tnieją rzeczy, o które war­to wal­czyć do sa­mego końca."

Wrocław jest pięknym miastem. Ciągle odkrywam go na nowo. Mimo tego, że żyje w tym mieście już rok, cały czas czymś mnie zaskakuje. Każda pora roku ma coś w sobie. Pamiętam jak dokładnie rok temu zjawiłam się w tym mieście, to nie podobało mi się. Płakałam i żaliłam się , że chcę wyjechać do Krakowa. I choć dalej kocham Kraków, to ciężko mi jest wyjeżdżać z tego miasta. Aktualnie przebywa u mnie A. z bloga : www.walkingonair-walkingonair.blogspot.com, którą oprowadzam po Wrocławiu. Nareszcie udało się jej zjawić w moich skromnych progach.

Jeśli chodzi o mój strój, to niestety,ale nie mogę Wam podać konkretnych marek, gdyż wszystko pochodzi z mało znanych sklepów. Jedynie torebka została zakupiona rok temu w CCC.









Bystrzyca Kłodzka

Parę dni temu koleżanka z pracy zabrała mnie ze sobą do swojego rodzinnego miasta. Bystrzyca Kłodzka zauroczyła mnie nie tylko pięknym widokiem na góry, ale również niesamowitym spokojem. Mimo tego, że wyjazd trwał zaledwie dwa dni, to jestem bardzo wdzięczna Adzie, że mnie w to miejsce zabrała ze sobą. Aktualnie przebywam w domu u rodziców i grzeje się na dworze, korzystam ze słońca, bo to już przecież połowa sierpnia. Ani się nie obejrzę, a będzie jesień :)











Koszula: Mojej mamy sprzed 15lat, Spodenki: New Yorker, Trampki: Allegro

Dalej, dalej chcę...próbować.



Oj to są chyba pierwsze wakacje w moim życiu, które przelatują mi tak szybko. Nawet nie wiem kiedy skończył się lipiec, a tu już prawie połowa sierpnia. Niewyobrażalnie szybkie tempo! Odkąd odwiedziły mnie we Wrocławiu dwie Karoliny, także jedna z moich wspaniałych koleżanek wróciła do siebie do domu do Kielc, ciągle myślę o powrocie. Bądź o jakiś większych zmianach w swoim życiu. Nie twierdzę,że jest mi źle we Wrocławiu, ale tęsknie niesamowicie za domem, za takimi zwykłymi codziennymi sprawami. Oglądanie wiadomości z rodzicami i w tym samym momencie jedzenie kolacji. Co sobotnie sprzątanie całego mieszkania i gotowanie obiadu rodzeństwu. Wylegiwanie się na trawie w ogrodzie i zbieranie truskawek ze swojego pola. Budzenie się o 6:00 rano bez budzika i robienie w niedzielny słoneczny poranek naleśników dla mojej siostry. Takie zwykłe, proste czynności, a mi tego bardzo brakuje. Z drugiej strony, gdy udaje mi się wyrwać z Wrocławia na dwa dni do domu, to po paru godzinach zaczynam zastanawiać się co bym właśnie robiła we Wrocławiu itp. Nawet ostatnio pojawiła się myśl wyjazdu poza granice naszego kraju i już nawet był termin ustalony i już bilety prawie kupione na 1 października, ale po dłuższym przemyśleniu tej sprawy doszłam do wniosku i ostatecznie zdecydowałam, że najpierw studia skończę chociaż na poziomie licencjata, a potem mogę rozbijać się po świecie i korzystać z chwili:)To tylko dwa lata, a biorą pod uwagę fakt, że ten pierwszy rok minął mi tak szybko,to wydaje mi się, że to jest dobra decyzja. Tym bardziej, że w planach mam zrobienie pewnych kursów przydatnych w przyszłości, więc wątpię żebym do tego później wróciła.












Słońce świeci nad nami!

W niedzielę termometry we Wrocławiu pokazywały nawet 36 stopni ! Coś niebywałego. A najlepszym sposobem, by nie „stracić” tak pięknego dnia, było zanurzyć się w jakimś morzu, jeziorze czy zalewie. Z grupką znajomych postanowiłam wybrać się nad zalew, (bo co jak co, ale nad morze troszkę daleko :))by jakoś przetrwać ten dzień bez większych obrażeń. Oczywiście nie obyło się bez bólu głowy, ale na moje szczęście woda idealnie schładzała całe ciało i tak naprawdę było tylko parę chwil, gdy wychodziłam z wody. Najczęściej żeby tylko się czegoś napić lub przekąsić, chociaż z tego co sobie przypominam, to sałatkę owocową jadłam siedząc na brzegu zalewu. Ze znajomymi wstępnie jestem umówiona na kolejny taki wypad w najbliższą niedziele, oczywiście jeśli pogoda dopisze, a o to w najbliższych dniach raczej nie muszę się martwić. Miejsce, które odwiedziliśmy znajduje się 20km za Wrocławiem. W pewnym momencie widoki przypominały mi Chorwację!







Praw­dzi­wa przy­jaźń to dos­ko­nała har­mo­nia te­go, co ludzkie z tym, co boskie.

Zacznę może od tego, że parę dni temu, a dokładniej w czwartek odwiedziły mnie dwie cudowne Karoliny. Starałam się być jak najlepszym przewodnikiem i pokazać im najlepsze miejsca we Wrocławiu. Wierzę, że dziewczyny były zadowolone.Mimo tego, że był to zaledwie jeden dzień, a nawet nie jeden dzień, bo kilka godzin, to mogę powiedzieć, ze udało się dziewczynom naprawdę wiele zobaczyć. Do tego była bardzo ładna pogoda. Udało sie również na całkowitym spontanie w ciągu jednej chwili zorganizować wypad na piwo ze znajomymi z pracy i tym samym Karoliny miały okazje poznać moich znajomych :) Liczę na to, ze to nie były jednorazowe odwiedziny oraz liczę na to, że pojawię się pozostałe dziewczyny w moich skromnych progach. Pozdrawiam WAS kochane Hotelary :*










LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...